Wyszukaj

Newsletter

Imie:
Email:
Przypowieści z przesłaniem PDF Drukuj
„Wiedza jest po to, by ją stosować"
Jan

Uwolnienie Świata od cierpienia i zbawienie Duszy
A mistrz rzekł do nich: - Gdyby człowiek powiedział Bogu, że chce pomóc uwolnić od cierpienia cały Świat, zbawić Duszę bez względu na cenę, jaką musiałby zapłacić, i gdyby Bóg pouczył go, jak ma to zrobić, czy człowiek ten powinien zrobić, jak mu kazano?
- Oczywiście, mistrzu! - krzyknął tłum - gdyby Bóg go o to poprosił, radością byłoby dlań znosić nawet piekielne męki!
- Bez względu na to, jakie to męki i jak trudne byłoby to zadanie?
- To honor oddać życie za zbawienie, chwała spłonąć na stosie, jeśli tego właśnie oczekiwałby Bóg - krzyczeli wszyscy.
- A gdyby Bóg - zapytał ich mistrz – rozkazał wam stanowczo prosto w oczy:
NAKAZUJĘ WAM, BYŚCIE NA TYM ŚWIECIE OD TERAZ I DO KOŃCA SWOICH DNI BYLI SZCZĘŚLIWI!
Co byście wtedy zrobili? Gotowi jesteście zapłacić aż taką cenę za zbawienie Duszy?
A tłum pogrążył się w ciszy; na zboczach gór, w dolinach, gdzie zgromadzili się wszyscy, nie było słychać ni głosu, ni dźwięku żadnego.

Droga złotego środka

Król Szrawan mieszkał w wystawnym pałacu. Wielbił przepych i piękne przedmioty. Większość swojego czasu spędzał na zabawie i przyjemnościach doczesnych.
Pewnego dnia, kiedy ogarnęło go wszechpotężne uczucie znudzenia, do jego miasta zawitał Budda. Król poznał go i zachwycony poprosił o przyjęcie do grona uczniów. Został przyjęty.
Całe królestwo zamarło w przerażeniu. Nikt nie mógł uwierzyć, że król Szrawan wstąpił na ścieżkę duchowości.
Ludzie pytali Buddę: - Jak dokonałeś takiego cudu?
Budda odpowiedział: - To żaden cud. Umysł łatwo wpada z jednej skrajności w drugą.
Szrawan zaś zapragnął odciąć się od swojej królewskiej przeszłości i został ubogim mnichem. Ubrany w łachmany, jadł raz na kilka dni, medytował w pełnym słońcu i oddawał się samoumartwianiu. Na oczach wszystkich marniało jego ciało.
Pewnego dnia Budda zapytał Szrawana:
- Słyszałem, że kiedyś grałeś na sitarze, co się stanie jeśli struny naciągać w nieskończoność?
Szrawan - One pękną.
Budda – Co się stanie, jeśli struny poluzować?
Szrawan – Sitar nie wyda żadnego dźwięku.
Budda – Dobry muzyk zawsze umie odpowiednio naciągnąć struny, by te wydawały najpiękniejsze dźwięki.
Nadmierny wysiłek z czasem staje się przesadą zaś nadmierne poluzowanie przechodzi w zaniedbanie. Harmonia zapanuje w twoim życiu wtedy, gdy odnajdziesz złoty środek w każdym swoim działaniu. Niech to będzie twoim celem!

Moje P.S.: Zasada drogi złotego środka w codziennym zastosowaniu, to droga optymalnej racjonalizacji, a przede wszystkim uświadomienie w głębi serca źródeł własnych emocji.


Dar

"… Mój przyjaciel otworzył szufladkę w komodzie swej partnerki i wyjął z niej mały pakiecik owinięty w bibułkę. To - powiedział - nie jest zwykłe zawiniątko. To jest Jej bielizna osobista. Wyrzucił opakowanie ukrywające zawartość i przyjrzał się jedwabnej, wykończonej koronką bieliźnie. Kupiłem to Jej, kiedy pierwszy raz pojechaliśmy do Paryża 9 - 10 lat temu. Nigdy jej nie założyła, czekała z tym na jakąś specjalną okazję! Więc dobrze - pomyślał - Dzisiaj zdarzyła się ta odpowiednia okazja. Zbliżył się do łóżka i ułożył bieliznę przy jej głowie, obok innych rzeczy. Niedługo zacznie ubierać ją do trumny. Po krótkiej chorobie wczoraj zmarła.
W refleksji patrząc się w moją stronę powiedział: ...Każda chwila, którą przeżywasz jest tą specjalną okazją. Nasze wspólne już minęły. Zostawialiśmy świętowanie na potem i sporo szczęścia nas ominęło.
Te słowa zapadły mi w pamięć, mam je ciągle na myśli - one zmieniły moje życie. Teraz więcej czytam, a mniej sprzątam. Siadam na tarasie i rozkoszuję się urodą okolicy bez poczucia winy, zamiast plewienia ogródka. Częściej przebywam z moimi bliskimi i przyjaciółmi, a pracę organizuję tak, aby mieć czas na upajanie się życiem.
Zrozumiałem, że życie to ciągłość doświadczeń, które warto przeżywać w radości, zamiast próbować je przetrwać lub ścierpieć. Już niczego nie odkładam na potem, piję z moich antycznych, kryształowych kieliszków. Zakładam nowe ubranie na zakupy w supersamie, jeżeli tylko zdecyduję, że mam na to ochotę. Nie zachowuję moich najlepszych perfum na specjalne imprezy, tylko używam ich codziennie, kiedy pragnę poczuć je na sobie. Zdania zaczynające się od "pewnego dnia", "kiedyś" znikają z mojego słownika. Jeżeli coś jest warte zobaczenia lub przeżycia, chcę to zobaczyć, usłyszeć i przeżyć.
Nie wiem co zrobiłaby partnerka mojego przyjaciela, gdyby wiedziała, że nie będzie jej tu dzisiaj między nami i przyjmujemy to z taką akceptacją i lekkości. Najpewniej poszłaby coś zjeść do chińskiej restauracji - Jej ulubionej. To te malutkie nie dokonane rzeczy najbardziej by mnie smuciły gdybym wiedział, że moje godziny na Ziemi są już policzone. Opuszczona impreza czy romantyczna kolacja przy świecach, przegapiony kreatywny film, cudny spacer czy wakacje, niepodarowane kwiaty i prezenty… Byłbym niepocieszony i smutny, że nie mówiłem wystarczająco często moim bliskim jak bardzo ich kocham.
Więc na zawsze porzuciłem opóźnianie, czekanie i wstrzymywanie tego, co mogłoby wprowadzić mnie i moich bliskich w dobry humor, dać powód do radości już teraz.
Każdego dnia od rana powtarzam sobie, że dzień dzisiejszy jest doskonale cudowny. Tu i teraz każdą minutę wypełnia radość, zadowolenie i spełnienie. Ogarnia mnie euforyczny zachwyt doświadczenia obfitości i różnorodności przejawów życia. Dziękczynienie Stwórcy za tak wyjątkowy szczodry dar jest moją codziennością!

Moje P.S.: Z radosnych minut składa się cudowne życie.

Najpiękniejsze serce. Bruno Ferrero

Pewien młodzieniec chwalił się że ma najpiękniejsze serce w dolinie. Chwalił się nim na rynku i zebrał się ogromny tłum by je podziwiać bowiem było w swym kształcie perfekcyjne. Nie miało żadnej skazy, było przepiękne, gładkie i błyszczące. Biło bardzo żywo. Chłopak krzyczał na cały głos że nikt nie ma piękniejszego serca od niego i wszyscy mu potakiwali bowiem jego serce było idealne.

Jednak w pewnym momencie jakiś starzec z tłumu krzyknął:

- Dlaczego twierdzisz że twoje serce jest najpiękniejsze, skoro moje jest o wiele piękniejsze od twojego?

Młodzieniec bardzo się zdziwił słysząc te słowa, a potem spojrzał na serce starca i się zaśmiał. Serce starca biło bardzo żywo, być może nawet żywiej od serca młodzieńca, ale było to serce poorane rozlicznymi bruzdami, serce w którym było wiele brakujących kawałków. Wiele też w nim było kawałków, które do tegoż serca nie pasowały. Było to serce brzydkie które w żaden sposób nie mogło się równać z nieskazitelnym sercem młodzieńca.

Chłopak zapytał się, dlaczego starzec uważa, że jego serce jest piękniejsze, skoro wszyscy widzą, że nie jest ono nawet w części tak piękne, jak jego własne serce. Wtedy starzec rzekł, że w życiu nie zamieniłby tego serca na serce młodzieńca. Powiedział też, aby młodzieniec spojrzał na jego serce i wskazując na blizny rzekł.

- Widzisz te blizny i brakujące kawałki? Nie ma ich tu dlatego, że ofiarowałem je z miłości dla wielu osób, a niesie to ryzyko, bo często się zdarza, że sami ofiarowujemy uczucie dla innych, ale oni nie dają nam nic w zamian. Stąd te blizny, bo choć dałem im cześć swojego serca, oni nie dali mi nic.

Jeśli natomiast spojrzysz uważnie dostrzeżesz, że wiele kawałków do mojego serca niezupełnie pasuje. Są to kawałki serca innych, które oni mi ofiarowali i które znalazły stałe miejsce w moim sercu. Dlatego moje serce jest piękniejsze od twojego.

Natomiast te bruzdy, które widzisz zrobili ludzie nieczuli, ludzie, którzy mnie zranili.

Wtedy młodzieniec spojrzał na starca, zrozumiał i zapłakał. Potem wziął kawałek swojego przepięknego serca i ofiarował go starcowi, a starzec zrobił to samo. Padli sobie w ramiona i rozpłakali się po czym odeszli razem w wielkiej przyjaźni.

Młodzieniec włożył część serca starca do swojego serca, w miejsce brakującego kawałka, który dał starcowi. Ten nowy kawałek pasował tam, choć nie idealnie, co zmąciło doskonałą harmonię serca młodzieńca. Nigdy jednak wcześniej serce młodzieńca nie było tak piękne, jak w tym momencie i młodzieniec dopiero teraz to zrozumiał.

Moje P.S. Obdarowując cząsteczkami serca siebie nawzajem możemy to czynić w nieskończoność.

 

Powroty 

Nazywał się Fleming i był biednym szkockim farmerem. Pewnego dnia, gdy ciężko pracował w polu usłyszał wołanie o pomoc dobiegające z pobliskich bagien. Pobiegł tam i znalazł przestraszonego chłopca, którego uratował od śmierci.
Następnego dnia przed dom farmera zajechał powóz, z którego wysiadł elegancki gentleman, który przedstawił się jako ojciec uratowanego chłopca. Powiedział do farmera, ze chce mu zapłacić za uratowanie syna.
Farmer odrzekł, ze zapłaty nie przyjmie gdyż uratował chłopca nie dla pieniędzy. W tym momencie do domu wszedł syn farmera Alexander.
- Czy to twój syn?- zapytał gentelman.
- Tak to mój syn, - odrzekł dumnie farmer.
- Mam ofertę dla ciebie. Opłacę naukę dla twojego syna tak, aby zdobył to samo wykształcenie jak mój syn. I jeśli chłopak jest taki jak jego ojciec nie zmarnuje okazji i obaj będziemy z niego dumni?

I tak się stało. Syn farmera ukończył najlepsze szkoły i stal się znany na całym świecie, jako Sir Alexander Fleming, odkrywca penicyliny.
Wiele lat później ten sam chłopiec, który został uratowany z bagien zachorował na zapalenie płuc.
Co uratowało jego życie? Penicylina. Nazwisko chłopca: sir Winston Churchill.

Moje P.S. Ktoś kiedyś powiedział: wszystko wysłane do ludzi powraca... Jednak zdecydowanie milej, kiedy powraca wyrażona wdzięczność z całego serca za okazaną serdeczność.


Spełnienia jeszcze w tym życiu.

Z całego serca
Jan

cdn.